Kiedy leżę i zdaję sobie sprawę z tego, jak bardzo jestem do dupy i że tylko zalegam innym. Ostania rzecz, jakiej teraz potrzebuje to klękanie nade mną i tykanie kijaszkiem przez osoby wielce zainteresowane mą osobą... Dobrze, że w miarę udało mi się wyplenić tą zarazę. Nie chcę współczucia. Bo i po co? Ani to nie pomaga, ani nie czuję się przez to lepiej... wręcz przeciwnie. Potrzebuję porządnego kopa w dupę, jakiejś twardej ręki... I albo się przez to do reszty załamię, albo postawi mnie to na nogi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz