środa, 25 grudnia 2013

Myśl o śmierci mnie przeraża.
Boję się sama siebie.
Czekam, aż przyjdzie ten dzień, kiedy w końcu chęć skończenia wszystkiego weźmie nad tym górę wystarczająco mocno, by przestać myśleć o konsekwencjach. I nie, nie chodzi mi o mnie, tylko o te kilka osób na których mi zależy. O konsekwencjach mojej śmierci dla nich... Ha. Poradzą sobie przecież!
Aaaa... i wgl pisanie bloga zawierającego "przemyślenia" o swoim, chujowym bo chujowym, stanie psychicznym jest gimbusiarskie... Wait. W sumie wszystko teraz przejęła gimbaza.
L O L.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz